Byłam w Tunezji i jeszcze pojadę

5 Listopad 2009

Monastir

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — showmedia @ 13:37

Tunezja choć to kraj muzułmański, zawiera w sobie wiele pamiątek chrześcijańskich. Jedną z nich jest Monastir. Nazwa pochodzi od chrześcijańskiego klasztoru – monasterium. W tej miejscowości współczesność miesza się z odległą historia. A jak wiadomo taka mieszanka przyciąga turystów z całego świata. Z Monastiru wywodzi się także pierwszy prezydent Tunezji Pan Habib Bourguiba. To właśnie on pierwszy zadbał o to miasto i wyniósł je do rangi metropoli turystycznej. Oczywiście jak na miasto z tradycjami i zabytkami, Monastyr oferuje turystom atrakcje jaką jest Ribbat Harthema z 796 r. Służyl on do obrony wybrzeża przed atakiem intruzów. We wnętrzach podziwiać można ceramikę z czasów Fatymidów i Abbysydów. Współczesny świat wykorzystał i docenił urok tegoż Ribbatu. Można go podziwiać w filmach takich jak; W pustyni i w puszczy, Życie Chrystusa, oraz Żywot Briana. Jak przystało na miasto z tradycjami muzułmańskimi, Monastir może pochwalić się też wspaniałym Meczetem. Warto takż zobaczyć Mauzoleum z pozłacanymi kopułami, w którym pochowano pierwszego prezydenta Bourguibe. Jeśli natomiast interesujecie się miejscowym tkactwem, warto udać się do Muzeum Strojów Tradycyjnych z kolekcją miejscowych ubrań.

No ale dosyć tych historycznych wywodów. Przecież Tunezja to kraj dla turystów nie tylko pasjonatow historii. Przecież tu chodzi o fun, dobrą zabawę i wypoczynek. A Monastir przyciąga złotymi plażami, i mięciutkim piaseczkiem… tak tak, tutejsze plaże są naprawdę OK, żaden tam żwirek dla kota hahaha, tylko mięciutki piaseczek jak nad Bałtykiem. No a woda jest cieplutka. można sobie jakiś sprzęcik wypożyczyć na miejscu i popływać, ponurkować. A na golfistów czeka piękne pole golfowe. A z Monastiru już niedaleko do pięknego nadmorskiego kurortu turystycznego jakim jest Skanes.

28 Lipiec 2009

Tunezja jakiej nie znam

Zaszufladkowany do: Bez kategorii — showmedia @ 16:14

Tunezja jest idealnym miejscem na wakacje.  Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Osoby lubiące błogie lenistwo mogą spędzać czas opalając się na pięknej piaszczystej plaży,  kąpiąc w turkusowym morzu  oraz wypoczywać przy hotelowych basenach.  Osoby te mogą wyruszyć w romantyczny rejs statkiem z przystankami na morskie kąpiele.

Dla lubiących  aktywny wypoczynek organizowane są  wycieczki fakultatywne, których jest bardzo wiele. Tydzień to zbyt mało by zwiedzić wszystkie najpiękniejsze zakątki Tunezji.  Najbardziej polecaną wycieczką fakultatywną jest dwudniowa wyprawa na Saharę.  Podczas tej dwudniowej wyprawy możemy zobaczyć drugie na świecie najstarsze Koloseum w El Jem, jest również możliwość przejażdżki wielbłądami o zachodzie słońca.  Wczesnym rankiem warto zobaczyć największe słone jezioro w Afryce – Chott El Jerid. Tunezyjsie oazy  Chebika i Tamerza do których dotrzemy Jeepami to prawdziwy raj dla oczu.

Kolejną wyprawą na którą mogą wybrać się osoby lubiące aktywnie spędzać czas  to zwiedzanie starożytnej Kartaginy oraz Tunisu. Będąc w Tunisie koniecznie trzeba zobaczyć muzeum Bardo i unikatową kolekcję rzymskich mozaik

Być może to Tunezja jest Twoim wymarzonym miejscem na wakacje.  Jeśli tak to nie warto się dłużej zastanawiać. Warto skorzystać z ofert last – minute gdzie znajdziemy wycieczki to Tunezji w bardzo korzystnych cenach.

12 Czerwiec 2008

Wycieczka na Saharę

Zaszufladkowany do: Wycieczka na Saharę — Zuzanna @ 13:05

Wyprawa na Saharę to wspaniała przygoda i niezapomniane doznania. Warto to przeżyć. Polecam każdemu. Dopiero taki wyjazd ukazuje prawdziwą Tunezję. Jest to tylko namiastka, ale właśnie ta namiastka sprawia, że człowiek zakochuje się tym kraju i chętnie tu powraca. Bezkresne pustkowie, wyschnięte, słone jeziora, fata morgana, zielone, górzyste oazy, słodkie daktyle, berberyjskie domy skalne, wodospady, tradycje i kultura. Po takiej wyprawie człowiek zupełnie zmienia światopogląd. Nabiera dystansu do życia świata i codzienności. Pokornieje w obliczu potęgi natury i jej genialności.

Ale od początku.

Pobudka wcześnie rano. W zasadzie było jeszcze ciemno. Śniadanko, a właściwie lunch pakiet. Pakujemy się do jeepa i w drogę. Do jeepa weszło nas 7 osób. Ci na samym końcu mieli najciaśniej:)) ale to nieważne, bo widoki za oknem rekompensowały lekką niewygodę podróży. Pierwszą atrakcją było zwiedzanie amfiteatru El Jam z III w. p.n.e. Muszę przyznać, że nieźle się trzyma ta budowla jak na swój wiek:). Z najwyższych kondygnacji roztacza się wspaniały widok na okolicę i arenę amfiteatru. To prawdziwa perełka architektury. Spacerując w podziemiach, aż dreszcze przechodziły na myśl, że mordowano tu ku uciesze widzów niewinnych ludzi. Wygłodzone lwy, gladiatorzy, niewolnicy, chrześcijanie…  Robimy pamiątkowe zdjęcia, opuszczamy El Jam i ruszamy dalej w drogę. Kierujemy się do Gabes, a tam czeka na nas targowisko z przyprawami i tunezyjskimi wyrobami. Po drodze mijamy pseudo-sklepy mięsne. Dla Europejczyka to widok dość szokujący, gdy widzi przy drodze świeżo zarżniętego barana lub krowę wiszącą głową w dół w pełnym słońcu, a w promieniu 1000 km nie ma żadnej chłodni albo lodówki. Ale miejscowi zapewniają że mięso jest świeże:)) I tak to funkcjonuje na co dzień. Lodówki są dobre dla turystów i hotelarzy:) Dobrze że przyprawy mają bardzo aromatyczne i ten aromat przesłonił zapach świeżego mięska:) Zresztą zawsze można zostać wegetarianinem:) Ale do rzeczy, szkoda że u nas przyprawy nie mają takiego aromatu. Dlatego warto pojechać do Tunezji, żeby poczuć jak naprawdę pachną. Bo Tunezja naprawdę pachnie przyprawami i słynie z doskonalej henny. Oczywiście miejscowi obowiązkowo oferują swoje wyroby i usługi. Pamiętam, że wszystkie dziewczyny wyjechały z targu ozdobione tatuażem z henny. Miejscowi pytali o imię dziewczyn i malowali tatuaż z imieniem po arabsku. Zabawnie było, bo wchodząc do innych sklepików miejscowi zwracali się do nas po imieniu odczytując z tatuażu trochę niezgrabnie nasze imiona. c.d.n….

No to piszę dalej. Wytatuowane dziewczyny wsiadły do jeepa i dalej w drogę. Jedziemy przez kamienistą pustynię. Naszym celem jest Matmata. Rdzennymi mieszkańcami tego regionu są Berberowie. (Troglodyci) Swoje domostwa wykuwają w skałach. Fajna sprawa potrzebujesz nowy pokoik to do roboty, skrobiesz sobie dziurę w skale i gotowe. Wygląda to bardzo oryginalnie i nawet z pomyslem urządzone, ale żyć to bym tak nie chciała. Przede wszystkim, największym problemem jest tutaj brak wody albo ograniczona jej ilość. Nie można odkręcić kraniku i już leci, tylko trzeba ją nosić wiadrami i baniakami z odległych studni. No i wygody wraz z luksusem też tu nie uświadczysz. Twarde kamienne łóżka, krzesełka itp. Ale te dziwne kamienne domostwa mają jedną ogromną zaletę. W tym upale panuje w nich przyjemny chłód. To idealne schronienie przed prażącym słońcem. Takie kamienne domostwo fajie wygląda z góry. Wielka dziura- czyli dziedziniec i odchodzące od niego kolejne odnogi pokoi mieszkalnych. Nawet pięterko można było sobie wydrążyć i zrobić sypialenkę na górze – wejście po drabince.:))) Połączenie romantyzmu z survivalem:))) Gospodyni domu Pani Fatima była bardzo miła i nawet można się było z nią sfotografować. Ale grzeczność wymaga, aby po wizycie zostawić gospodarzom jakiś napiwek 1-2 dinary. Przecież udostępniając swoje domostwa , zapewniają turystom wielkie atrakcje turystyczne. c.d.n…

No i oczywiście zapomniałam dopisać, że w tych okolicach Steven Spielberg kręcił sceny do  filmu Gwiezdne Wojny. Byłam i wiedziałam tą scenografię, fajna sprawa:) Tylko brakowało mi miecza świetlnego:) ale i tak duchem przeniosłam się w czasy mistrza Jody.

Wyruszamy dalej na południe. Krajobraz pustynny zmienia się z pustyni kamienistej w pustynię piaszczystą. Docieramy do wrót pustyni Douz aby zobaczyć słynny zachód słońca na pustyni no i oczywiście zaliczyć przejażdżkę na wielbłądach jednogarbnych – dromaderach. Od przewodników otrzymujemy specjalny strój tradycyjny który ochroni nas przed ewentualną burzą piaskową:))) Cóż przyznam że podróż na jedngarbnym wielbłądzie nie należy do najwygodniejszych ale warto przeżyć cos takiego na własnej skórze żeby chociażby docenić potem zalety cywilizacji:)  Po tylu atracjach jednego dnia zmęczeni ale szczęśliwi zmierzamy do hotelu.  Czeka nas nocleg na pustyni ale z wygodami:). Skoro już jesteśmy na pustyni to warto pospacerować przy hotelu i poczuć pod stopami delikatny piaseczek, który przypomina konsystencją mąkę albo kaszkę mannę.  My spacerując natkneliśmy się na fenka, malutkie zwierzątko zwane liskiem pustynnym. Był tak mały i uroczy jak piesek- szczeniaczek. Pierwszy raz widzieliśmy takie zwierzątko. Rankiem obudziliśmy się i okazało się, że w nocy szalała burza piaskowa, bo w całym hotelu na korytarzach znajdowaliśmy zaspy piasku. Po śniadaniu, bardzo wcześnie rano  właściwie jeszcze w nocy wyruszyliśmy w dalszą drogę, aby jeszcze przed wschodem słońca znaleźć się na Chott El Jerid czyli Słonym Jeziorze. To ogromna połać wyschniętego jeziora, tak słonego, że po wyschnięciu na ziemi pojawiają się kryształy soli, tworzące ciekawe formacje. Wschód słońca w takim miejscu to niezapomniane przeżycie. Miejscowi oferują tutejsze skarby czyli róże pustyni, które dochodzą nawet do ponad metra wysokości. Stąd ruszamy dalej w góry Atlas  w kierunku oazy Chebika. Przepiękne zielone oczko po środku pustyni zauroczyło nas wszystkich. Soczysta zieleń palm i miejscowi handlarze ze swoimi straganami oferowali słodkie daktyle i zimną wodę. Najlepsze, że język polski jest tu dobrze znany:) Królowały hasła Zimna woda- zdrowia doda, woda z rana jak śmietana, albo polskie dziewczyny jak witaminy.  Wędrując w dół oazy towarzyszyli nam chłopcy sprzedający daktyle, róże pustyni oraz kryształy górskie.  Wreszcie naszym oczom ukazało się źródełko bijące ze skały. Krystalicznie czysta i chłodna woda była prawdziwym zjawiskiem  zwłaszcza, że z nieba lał się żar i tylko cień palm ochraniał przed słońcem. c.d.n…..

W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Meczet ale nie wchodziliśmy do środka bo już było za późno i wszystko było pozamykane. Jedyne co nam pozostało to zrobienie sobie z miejscowymi pamiątkowego zdjęcia na tle potężnych murów otaczających dziedziniec meczetu.

koniec


5 Czerwiec 2008

Wycieczka do Portu El Kantaoui

Zaszufladkowany do: Wycieczka na Saharę — Zuzanna @ 9:50

To jeden z najpiękniejszych portów jachtowych w Tunezji. Malownicza zabudowa, urokliwe jachty, liczne atrakcje i fajne sklepy sprawiają, że o każdej porze dnia pełno tu ludzi.

W sklepach typu supermarket można za niewielkie pieniądze kupić dobrej jakości wyroby skórzane, perfumy i przyprawy. W porcie jest również wiele kramów z pamiątkami. Miejscowi oferują turystom także rejsy statkiem lub katamaranem po porcie i morzu. Najlepszy ich chwyt reklamowy to pływanie z delfinami, hahaha dobry dowcip. Wiadomo oczywiście że żadnych delfinów nie będzie, ale i tak warto popłynąć, bo to frajda pobujać się na falach i poczuć morską bryzę. Uwaga na skórę. Ja płynęłam w pochmurny dzień a słońce opalało nawet przez warstwę chmur. Pamiętajcie o kremach z filtrem. Przejażdżka trwała godzinę i kosztowała tylko 5 dinarów, czyli jakieś 10 zł. Na pokładzie podawali napoje.

Kolejną atrakcją w porcie jest Mini ZOO. Znajdują sie tu ciekawe i unikalne gatunki fauny i flory. Bardziej flory niż fauny ale i tak warto tu wejść z dzieckiem szczególnie, bo można sobie zrobić zdjęcie z arą i z wielbłądami i strusiami. A nawet zerwać owoc pomarańczy prosto z drzewa.

Wieczorem polecam koncert światło i dźwięk – czyli pokaz grających fontann. Widowisko jest za darmo. Wystarczy tylko przyjechać wieczorem do portu. Widok naprawdę piękny szczególnie że wieczorem port jest pięknie i nastrojowo oświetlony.

4 Czerwiec 2008

Wycieczka Fakultatywna- Tunis, Kartagina, Sidi Bou Said

Zaszufladkowany do: Tunis Kartagina Sidi Bou Said — Zuzanna @ 9:34

Kupując wakacje w Tunezji miałam wielkie szczęście, że w promocji dostałam gratis wycieczkę fakultatywną do Tunisu, Kartaginy i Sidi Bou Said. Wprawdzie w Tunisie i Sidi Bou Said byłam już wcześniej , ale z przyjemnością wróciłam tam raz jeszcze. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie Kartagina.

dla tej wspaniałej kultury. Szkoda tylko, że Rzymianie tak wiele zniszczyli. Gdyby to się zachowało, pewnie odkrylibyśmy wiele ciekawych rzeczy i informacji. Cóż, zazdrość Rzymian była większa niż zdrowy rozsądek. A szkoda.

Sidi Bou Said z kolei to urokliwe miasteczko. Prawdziwa niebieska perełka. Jak z bajki. Bielusieńkie domki z niebieskimi drzwiami o okiennicami. Podobno kolor niebieski odstrasza owady szczególnie komary:)) Może warto spróbować tego u nas w Polsce? No chyba że nasze komary nie reagują na ten kolor:)

Ze skarpy roztacza się przepiękna panorama na znajdującą się w dole przystań jachtową z ekskluzywnymi jachtami i łodziami motorowymi oraz na zatokę. Kiedy byłam tam w kwietniu było bardzo gorąco a drzewa pomarańczowe były obsypane owocami. Przepiękny widok soczystych pomarańczy na wyciągnięcie ręki. Szkoda że u nas takie nie rosną.

Tunis jak to stolica- gwarny i zakorkowany. Najważniejsze było muzeum Bardo ze zbiorem przepięknych mozaik i souk, czyli targ. Na souku trzeba bardzo uważać na złodziei i kieszonkowców. Poza tym wybór jest ogromny, trzeba tylko umieć się targować. Moje spostrzeżenia były takie, że właściwie wszędzie jest to samo. Czy to Sidi Bou Said, czy Tunis, czy Sousse – wszędzie sprzedają to samo. Dlatego chodzenie po souku po raz kolejny nie było dla mnie żadną atrakcją.

3 Czerwiec 2008

Sousse- Medina z Meczetem i Ribatem

Zaszufladkowany do: Sousse — Zuzanna @ 8:59


Sousse w Tunezji zauroczyło mnie do tego stopnia że chętnie bym tam wróciła. Piękna medina i mury miasta. Pełno ulicznych straganów z pamiątkami ubraniami, butami i biżuterią. Sprzedawcy robią wszystko, by zwrócić uwagę na swoje towary. Zachwycił mnie meczet, który za opłatą można zwiedzać. Wstęp tylko 2 -3 dinary od osoby. Nie muzułmanie mogą spacerować tylko po dziedzińcu, ale drzwi do sali modlitewnej są otwarte więc bez problemu można wszystko dokładnie zobaczyć, robić zdjęcia i filmować.

Warto odwiedzić również sąsiadujący z meczetem ribat. Z jego wieży roztacza się przepiękna panorama na całe Sousse. Widok wspaniały!

   

Na koniec tej historycznej wycieczki warto usiąść w miejscowej kawiarence pod parasolem i napić się miejscowego piwa Celtia – pyszności. Takie idealne babskie bez goryczy:))

Taksówka- idealny środek transportu

Zaszufladkowany do: Taksówki w Tunezji — Zuzanna @ 8:31

Po Tunezji najlepiej poruszać się taksówkami. mam oczywiście na myśli poruszanie się po mieście. W przeciwieństwie do naszego kraju nie są one drogie. Powiedzmy, że przeciętnego Polaka stać na taki wydatek. Taksówką w Sousse jeździłam do Portu El kantaoui i do Mediny Sousse. Do portu w jedna stronę to koszt 3-4 dinarów. czyli jakieś 6-8zł, a do Mediny podobnie 4 dinary. Do taksówki wchodzą 4 osoby więc warto znaleźć w hotelu współtowarzyszy podróży wtedy będzie jeszcze taniej jak się 4 osoby zrzucą na przejazd. Taksówek jeździ tam zatrzęsienie. Praktycznie co sekundę lub dwie śmigają po ulicach i wystarczy tylko podnieść rękę a już podjeżdżają i zatrzymują się. Najlepiej z góry ustalić z kierowcą cenę, albo kierować się wskazaniem taksometru. Ja w większości dostawałam cenę bez taksometru, jeden trafił mi się taki co chciał mnie naciągnąć na więcej ale mu powiedziałam za ile wiózł mnie inny więc nie zapłacę więcej. No i wygrałam:) Jeden jedyny raz wiózł mnie też jakiś starszy uczciwy taksiarz zgodnie z taksometrem, więc miałam okazję się przekonać czy cena mocno odbiegała od tak zwanej ceny na twarz. No i muszę przyznać że nie zostałam oszukana i naciągnięta:).

Wieczorem obowiązuje taryfa nocna. Stawki rosną wówczas o 50 %.

29 Maj 2008

Witaj wielki świecie!

Zaszufladkowany do: Przyjazd i hotel — Zuzanna @ 9:47

Byłam w Tunezji i jeszcze tam pojadę. Naprawdę warto. Dlaczego? bo to fascynujące połączenie Afryki z kulturą arabską a jednocześnie okno na świat europejski. W Tunezji byłam 2 razy w odstępie 2 lat. Miałam okazję poznać i przejechać ten kraj od góry do dołu. Zobaczyłam wiele atrakcyjnych turystycznie miejsc. Ale zdradzę, że widziałam też miejsca, do których nie zabiera się turystów. No dobrze ale od początku.

Lądowanie w Tunezji

Miałam okazję lecieć liniami tunezyjskimi i muszę przyznać, że mają fantastycznych pilotów a nawet pilotki. Okazało się, że samolot którym leciałam prowadziła kobieta- pilot. Naprawdę świetnie wyszkolona, bo lądowanie było samą przyjemnością. Niestety często się tak zdarza, że przy lądowaniu samolot tak gwałtownie schodzi w dół, że aż boli nad oczami, a tu nic, łagodnie, spokojnie. Czułam się naprawdę bezpiecznie.



Inną sprawą jest fakt, że kupując 2 wycieczki za 690 zł spodziewałam się tanich linii lotniczych czyli wiadomo że jedzonka na pokładzie nie będzie, a tu znowu niespodzianka. Podano nam obiad, soki i kawę z herbatą do wyboru. Cóż chyba miałam szczęście:)))

Następnym razem napiszę o hotelach.

Hotele

O czym to ja miałam pisać? a już wiem o hotelach. Hoteli widziałam sporo w Tunezji i nie tylko i szczerze powiem, że ogólnie każdy z nich ma to samo. Hol, recepcja, restauracja lub -racje, pokoje, bary, basen lub baseny i miejsce do opalania:)). Ja za siedzeniem w hotelu specjalnie nie przepadam więc na te wszystkie hotelowe atrakcje nie zwracam zbytnio uwagi. Ilość gwiazdek nie ma znaczenia byle było tanio, czysto i nie karmili resztkami:)) Co do tych tunezyjskich gwiazdek to niejednokrotnie przekonałam się że czasem ichniejsze 4 gwiazdki są gorsze niż ichniejsze 3 gwiazdki. Taki np. hotel Excell w Hammamet niby 4 gwiazdkowy wypadł dużo gorzej niż 3 gwiazdkowy Dreams Beach w Sousse. Więc moja dobra rada gwiazdkami nie ma co się tak do końca sugerować. Dreams Beach przypadł mi do gustu.

Jedzonko dobre w formie bufetu. Miałam opcję HB czyli śniadania i obiadokolacje. W tym klimacie powiem szczerze to w zupełności wystarczało. Po prostu nie chciało się tak jeść. A w pobliżu hotelu był mini sklepik w którym zaopatrywałam się w wodę mineralną. Za 1,5 litra płaciłam tylko 500 milimów. (1 dinar = 2 zł) wiec sami przyznacie, że taniocha. Największą atrakcją było jednak to że hotel stał tuż przy plaży- 20 metrów. Dookoła była normalna dzielnica mieszkaniowa, może nie w standardzie europejskim, ale spokojnie. Chodnikiem palmowym można było dojść do ronda i zatrzymać taksówkę, która zawoziła w inne części miasta.

Jedzenie

Jeśli chodzi o jedzonko, to jedyne czego mi brakowało to chleba, ale takiego prawdziwego, polskiego białego i z ziarnami, bo tam niestety tego nie uraczycie. Oni znają tylko francuskie bagietki i croissanty. Dobrze że w kwietniu mieli już pomidory, które u nas o tej porze roku jeszcze smaku nie mają. A tak poza tym to śniadanka pyszne. Głodna nie chodziłam. Obiadokolacja była od 18.30. Zawsze zupka ziemniaki ryż ryby mięsa warzywa surówki- wszystko w dowolnych ilościach. Napoje były dodatkowo płatne. Nigdy nie korzystałam, bo w pokoju miałam czajnik bezprzewodowy (wzięłam ze sobą z domu) i rytuałem było wieczorne picie herbatki. Codziennie przychodziła pokojówka sprzątała i zmieniała ręczniki.

Plaże

Plaże w Sousse są bardzo ładne. To znaczy podobne do tych nad naszym Polskim morzem. (Biały delikatny piasek a nie jakieś tam żwirowisko.) Tylko u nas zakładamy falochrony itp., a tam jakoś nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Po prostu jest dziko i naturalnie. I to ma swój urok.

Info dla Pań

A teraz coś specjalnie dla Pań. Jeśli czujecie się samotnie i beznadziejnie, myślicie że jesteście mało atrakcyjne, grube brzydkie itp. to polecam Tunezję, bo tam każda kobieta biała jest dla tamtejszych panów wielką atrakcją. Wystarczy tylko usiąść na plaży i gwarantuję, że zaraz zjawi się jakiś facet albo kilku. Będą opowiadać o sobie, malować wasze imiona na piasku w języku arabskim i zachwalać język francuski jako język miłości. Dogadać się z nimi można po angielsku. Wielu z nich zna nawet trochę polskiego. Zresztą im często wystarcza samo pozwolenie przebywania w kobiecym towarzystwie. Nawet wiek nie ma dla nich znaczenia. Kobieta jest fajna w każdym wieku:)) I tym optymistycznym akcentem kończę mój dzisiejszy wywód. Następnym razem napiszę nieco o Sousse i taksówkach.

Sousse i Taksówki

Sousse to bardzo urokliwe miasto. Osobiście podobało mi się nawet bardziej niż Hammamet. A szczególnie zauroczyła mnie Medina czyli starówka ze swoim Meczetem i Ribatem. Za 1-2 Dinary można było zwiedzić meczet a za drugie tyle wejść na wieże ribatu, by stamtąd podziwiać widok na całe  Sousse wraz  z portem. Naprawdę fantastyczny widok. A jak miło było potem usiąść w cieniu parasoli i popijać miejscowe piwko, zimniutkie:). W Tunezji najlepiej podróżuje się taksówkami. To najpopularniejszy dla turystów środek transportu, bezpieczny i stosunkowo tani. Mieszkając w Hotelu Dreams Beach płaciłam za taksówkę do portu El kantaui ok 3 Dinarów w jedną stronę. Do Mediny było nieco dalej  kosztowalo to ok 6 dinarów. Ale tą kwot można rozłożyć na 4 osoby, bo tyle pasażerów mogła pomieścić taksówka. więc przeliczając że DT wart jest ok 2-3 zł, to suma jest niewielka. Więc drodzy podróżnicy warto  znaleźć w hotelu zaprzyjaźnione osoby i  podróżować po Tunezji wspólnie zwiedzając różne zakątki, bo taka przyjemność kosztuje niewiele i jest dużo ciekawsza niż tylko nudne siedzenie w hotelu.

--